Nasz Instytut w globalnym systemie AGRIS

Nasz Instytut dołączył do Międzynarodowego Systemu Nauk Rolniczych i Technologii (AGRIS), flagowej inicjatywy Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO). To uznanie nas za wiarygodnego partnera w szerzeniu informacji w trybie open access i kolejny krok w umacnianiu naszej międzynarodowej roli w badaniach nad żywnością i rolnictwem. 

AGRIS (International System for Agricultural Science and Technology) to globalna baza danych w domenie publicznej, której celem jest zbieranie, przechowywanie i udostępnianie wiedzy naukowej oraz technologii w zakresie rolnictwa.

Dzięki przynależności do tej bazy, instytucje badawcze i naukowcy mają szansę na zwiększenie widoczności swoich prac na arenie międzynarodowej oraz nawiązanie współpracy z innymi ośrodkami badawczymi na całym świecie. 

Teraz do bazy AGRIS zostały również dodane metadane dotyczące badań prowadzonych przez nasz Instytut.   

Instytut otrzymał także unikalny identyfikator AGRIS (PL6), który ułatwi zarządzanie jego profilem w systemie oraz umożliwi lepszą komunikację międzynarodową.

Czytaj więcej

Dzień Kobiet i Dziewcząt w Nauce: nie bójmy się sięgać po marzenia

W Międzynarodowym Dniu Kobiet i Dziewcząt w Nauce (11 lutego) oddajemy głos dwóm reprezentantkom naszego Instytutu: prof. Monice M. Kaczmarek i dr Małgorzacie Starowicz. Pierwsza bada interakcje zachodzące między potomstwem a matką podczas ciąży i tuż po narodzinach, a od stycznia jest nową dyrektor Instytutu. Z kolei druga specjalizuje się w badaniu prozdrowotnego działania związków bioaktywnych pochodzących z żywności i jest liderką zespołu badawczego. Choć są na różnych szczeblach kariery naukowej, mają podobne doświadczenia m.in. w roli liderek, godzeniu pracy z życiem rodzinnym oraz w zaangażowaniu w mentoring i programy wspierania innych kobiet.

Międzynarodowy Dzień Kobiet i Dziewcząt w Nauce to święto ustanowione przed kilku laty przez Zgromadzenie Ogólne ONZ – na wniosek największych światowych organizacji, które wspierają i doceniają dostęp kobiet i dziewcząt do nauki, techniki, matematyki, ich kształcenia i badań naukowych na wszystkich szczeblach edukacji. Jak wy postrzegacie tę inicjatywę?

Monika M. Kaczmarek: Idea wspierania kobiet prowadzących badania naukowe jest dla mnie szczególnie ważna, z oczywistych względów. Ale równie istotne jest też zwrócenie uwagi na dostęp kobiet i dziewcząt do edukacji, zwłaszcza w tzw. obszarze STEM (ang. science, technology, engineering, mathematics), w szczególności w krajach, gdzie ich sytuacja nie jest tak dobra jak u nas.

Małgorzata Starowicz: Z kolei mi ten dzień przypomina historię emancypacji kobiet i ich walki o swoje marzenia. W różnych okresach historycznych kobiety udowadniały, że potrafią wiele osiągać w nauce i dokonywać ważnych odkryć naukowych, mimo tylu przeciwności. One jednak wychodziły poza schematy i walczyły o swoje. Bardzo lubię, że w tym dniu w mediach pojawia się dużo przykładów znanych, ale i tych mniej znanych kobiet, które dokonały znaczących odkryć w różnych dziedzinach nauki.

Jak oceniacie sytuację kobiet w nauce w Polsce?

M.M.K.: Uważam, że w Polsce sytuacja kobiet w nauce jest generalnie dobra. Mamy zapewniony dostęp do edukacji aż po studia, a statystyki pokazują, że ponad połowę studiujących stanowią kobiety. Rośnie również ich udział w naukach ścisłych, technicznych, przyrodniczych.

Natomiast, jeśli przyjrzymy się sytuacji kobiet na dalszych etapach kariery naukowej, to już nie jest tak optymistycznie, ponieważ im wyższy szczebel kariery – tym kobiet jest coraz mniej. Można to łatwo zaobserwować np. sprawdzając, ilu dziekanów stanowią mężczyźni, a ile kobiety; o stanowisku rektora uczelni czy dyrektora instytutu badawczego nie wspominając. Dlatego w mojej ocenie dużym wyzwaniem jest wciąż zwiększenie partycypacji kobiet na stanowiskach kierowniczych, aby w procesach decyzyjnych uwzględniano również perspektywę i potrzeby kobiet.

Co może być tego przyczyną?

M.S.: Według mnie tych przyczyn jest kilka. Przede wszystkim to z reguły na kobietach spoczywa większość obowiązków domowych, w tym wychowywanie dzieci – choć oczywiście rola mężczyzn w tym zakresie zmienia się. Część kobiet faktycznie stawia na pierwszym miejscu swoje rodziny, dlatego nie kontynuują swojej kariery. A też część kobiet jest onieśmielona wymaganiami rekrutacyjnymi na wysokie stanowiska – myślą, że nie są w stanie spełnić tych warunków, choć mają takie same kwalifikacje jak kandydujący mężczyźni.

M.M.K.: Często dopada nas tzw. syndrom oszustki – deprecjonujemy swoje umiejętności i podejmujemy się wyzwań tylko wtedy, gdy jesteśmy przygotowane na 120 procent. Nie jest to jednak tylko kwestia wewnętrznych wątpliwości, bo nadal zdarza się, że kobiety są zniechęcane do pewnych działań. Wciąż słyszymy stereotypowe argumenty, że rzekomo brakuje nam cech przywódczych czy umiejętności decyzyjnych. To nie tylko krzywdzące, ale i niezgodne z rzeczywistością.

Zgadzam się też ze stwierdzeniem, że jednym z głównych powodów nieobecności kobiet na wyższych szczeblach jest spowolnienie kariery związane z macierzyństwem – niezależnie od tego, w jakim obszarze działamy. Moim zdaniem to największa nierówność szans między kobietami a mężczyznami i ten najgrubszy szklany sufit, który wciąż trudno przebić.

Raport „Funkcjonowanie kobiet i mężczyzn w nauce” – przeprowadzony przed trzema laty przez Narodowe Centrum Nauki, w którego przygotowanie byłam zaangażowana – jasno wykazał, że kobiety wciąż doświadczają nierównego traktowania ze względu na płeć. Przejawia się to nie tylko w utrudnianiu awansu, ale też mobbingu, dyskryminacji kobiet planujących ciążę czy wychowujących dzieci. Zdarza się również protekcjonalne traktowanie.

Jak można zminimalizować negatywne dla kariery naukowej skutki przerwy macierzyńskiej u kobiet?

M.M.K.: Przykładem stosowanych rozwiązań jest uwzględnianie we wnioskach o stypendia czy granty nie wieku metrykalnego, ale „akademickiego” (np. liczbę lat po uzyskaniu stopnia doktora). Nie przeskoczymy fizjologii, to kobiety rodzą dzieci, dlatego uwzględnianie przerw macierzyńskich w ocenie dorobku naukowego powinno być standardem.

M.S.: Na szczęście coraz częściej spotykam się z uwzględnianiem przerw macierzyńskich, jest to widoczny i postępowy proces. Zresztą, branie pod uwagę doświadczenia, a nie wieku  jest też szczególnie istotne w kontekście współczesnych realiów, w których kobiety rozpoczynają swoją karierę naukową w różnych okresach swojego życia. Znam przypadki kobiet, które zaczynały swoje kariery zawodowe w firmach, a dopiero później decydowały się na drogę naukową.

Rozmawiamy o macierzyństwie, a jak wy radzicie sobie z zachowaniem równowagi pomiędzy karierą naukową a obowiązkami rodzinnymi?

M.M.K.: Uważam, że kluczowe jest wsparcie męża, partnera oraz bliskich osób np. rodziców czy przyjaciół, dzięki któremu można zorganizować opiekę nad dzieckiem. Najbardziej wymagający okres to zdecydowanie pierwsze lata, gdy dzieci wymagają dużo uwagi i opieki. W tamtym czasie często na swoje wyjazdy zawodowe – np. konferencje zagraniczne, ale też pikniki naukowe, zabierałam całą rodzinę. Nie ukrywam, że bardzo dużo pracuję, ale mam to szczęście, że moja rodzina wie, że nauka to także moja pasja.

Jednak równie ważne jest też znalezienie momentu oddechu od pracy i obowiązków – takiego czasu na spowolnienie myśli, refleksję. To mi daje siłę do podejmowania kolejnych wyzwań.

M.S.: Zachowanie tej równowagi nie jest łatwe, nie ma co ukrywać. Ale dzięki temu nauczyłam się lepiej gospodarować własnym czasem. W pracy daję z siebie 100 procent, żeby po powrocie  do domu skupić się na rodzinie. Choć oczywiście są takie dni, gdy trzeba jeszcze usiąść do pracy po godzinach. Mimo wszystko staram się oddzielać te role. Zależy mi na profesjonalnym wykonywaniu swoich obowiązków. Jestem przecież liderem zespołu, więc inni liczą na mnie.

Oczywiście to wszystko byłoby niemożliwe bez wsparcie najbliższych – męża, rodziny, ale i współpracowników. Kiedy mierzymy się z czymś razem, jest nam lżej. Nauczyłam się też odpuszczać i rezygnować z jakiegoś tematu, jeśli nie jest to dla mnie priorytet.

Dużo mówicie o wsparciu ze strony najbliższych. A co ze wsparciem kobiet ze strony kobiet? Może ono pomóc młodym kobietom w podjęciu kariery naukowej?

M.M.K.: Zawsze radzę dziewczynom, które chcą się rozwijać – nie tylko w nauce, ale i w innych dziedzinach – aby znalazły bratnią duszę w postaci mentora lub mentorki. Kogoś z kim można porozmawiać zarówno na tematy zawodowe, jak i życiowe. Warto mieć kogoś, kto w decydującym momencie powie: jesteś wystarczająca. Dasz radę.

Wsparcie ze strony kobiet jest niezwykle potrzebne. Sama z jednej strony korzystam ze wsparcia koleżanek po fachu, a z drugiej bardzo chętnie dzielę się wiedzą i angażuję się w programy mentorskie (m.in. takie jak TopMinds) i staram się pchać dziewczyny w górę.

M.S.: Jak najbardziej. Ja też na różnych etapach kariery spotykałam się z kobietami-mentorkami, uczestniczyłam w różnych programach mentorskich. Zaczynałam jako uczestniczka, a dziś sama stałam się mentorką m.in. w międzynarodowym programie WE Lead Food (EIT Food).

Myślę też, że każdy naukowiec musi mieć kogoś, kto będzie go wspierał zawodowo, rozumiejąc jednocześnie, jakie ma się inne zobowiązania. Współpracuję z wieloma kobietami. Często dzielimy się swoimi problemami, wahaniami, ale też radzimy się i zachęcamy do udziału w jakichś aktywnościach. To jest bardzo budujące.

Za którą opcją wsparcia kobiet w nauce jesteście: formalnym, odgórnym czy oddolnym np. takim jak mentoring?

M.S.: Myślę, że trzeba zachować balans. Z jednej strony w wielu projektach konieczne jest zaangażowanie jakiegoś procenta kobiet albo są wymogi dotyczące tego, że ileś kobiet ma zasiadać na stanowiskach kierowniczych. Ale nie zawsze jest to realne, ponieważ czasem akurat nie ma „wolnych” kobiet o danych kompetencjach. Dlatego myślę, że drugą stroną powinno być to wspieranie oddolne, które naprawdę podbudowuje kobiety, żeby walczyły o swoje kariery i pokazywały się z tym, co osiągnęły.

M.M.K.: Oczywiście niektóre kwestie formalne są potrzebne, jak np. wdrażanie w instytucjach planów równości płci, ale należy te regulacje w odpowiedni sposób wdrażać. Narzucanie, aby w jakimś zespole była kobieta, może sugerować, że jest tam tylko ze względu na płeć, co jest już pewną formą dyskryminacji. Tu nie powinny decydować procenty, liczby, a kompetencje, których kobietom nie brakuje.

Macie jakąś radę dla młodej kobiety, która zastanawia się, czy wybrać naukową ścieżkę kariery?

M.S.: Przede wszystkim radzę, aby nie bać się swoich marzeń i nie przejmować się stereotypami. Dzisiaj naprawdę istnieje dużo możliwości dla kobiet-naukowczyń. Każda musi wypracować swoją drogę, ale wszystko jest możliwe. I pamiętajcie, dziewczyny, że nie jesteście same.

Czytaj więcej

zarodek

Otyłość – jak wpływa na problemy z płodnością u kobiet?

Zwiększona podatność na otyłość u kobiet przyczynia się do ich problemów z płodnością – wykazali naukowcy Instytutu. Ich badania skupiły się na molekularnych mechanizmach odpowiedzialnych za prawidłowe funkcjonowanie układu rozrodczego kobiet. Wyniki zostały właśnie opublikowane w czasopiśmie „Molecular Metabolism”.

Wiemy, że otyłość u kobiet związana jest z niepłodnością, co wynika z zaburzeń na wielu poziomach. My zajmujemy się poznaniem tych mechanizmów na poziomie molekularnym, czyli we wnętrzu komórek. W naszej pracy skupiamy się na dysfunkcji jajników, które są nie tylko magazynem komórek jajowych, ale także miejscem produkcji estrogenów – kluczowych hormonów płodności – opowiada dr Karolina Wołodko z Zespołu Programowania Płodności i Rozwoju.

OTYŁOŚĆ A NIEPŁODNOŚĆ

Aby przyjrzeć się zmianom na poziomie molekularnym, jakie zachodzą w układzie rozrodczym, w szczególności w komórkach jajnika, dr Karolina Wołodko – wraz z zespołem pod kierownictwem dra hab. Antonia Galvao – swojego obserwacje prowadziła na dwóch szczepach myszy z różną podatnością na otyłość. – W ten sposób chcieliśmy odzwierciedlić tendencje obserwowane wśród ludzi, kiedy jedni łatwiej, a inni trudniej przybierają na wadze – podaje badaczka. Obie grupy były karmione wysokokaloryczną dietą.

– Okazało się, że grupa, która prędzej przybrała na wadze (czyli ta podatna na otyłość) wykazała również zaburzenia w procesach jajnikowych związane ze spadkiem produkcji hormonów. Zaobserwowaliśmy też podwyższony poziom we krwi m.in. leptyny, co jest charakterystyczne dla otyłości, a również bardzo wpływa na zdolności rozrodcze. W drugiej grupie takich zmian nie było – mówi biotechnolożka.

Następnie naukowcy zbadali, jakie zmiany zaszły w komórkach jajnika. – W grupie podatnej na otyłość te zmiany były znaczące. Jednym z najważniejszych odkryć jest scharakteryzowanie zmian w komórkach osłonki pęcherzyka jajnikowego, które doprowadziły do spadku produkcji hormonów steroidowych – estrogenów, bardzo ważnych dla prawidłowego funkcjonowania całego układu rozrodczego. Co więcej, wykazaliśmy wpływ czynników dotychczas niepowiązanych z produkcją hormonów – wyjaśnia dr Karolina Wołodko.

Ponadto, na podstawie wyników z grupy opornej na otyłość, badacze wykazali, że samo spożywanie diety wysokotłuszczowej nie prowadzi do zmian na poziomie układu rozrodczego, co sugerowały niektóre wcześniejsze badania naukowe. – Kluczowe jest tu jednak przybranie na wadze – podkreśla naukowczyni.

NAGLĄCA POTRZEBA

– Dzięki zrozumieniu podstawowych mechanizmów i zaburzeń, które prowadzą do niepłodności u otyłych kobiet, w przyszłości będzie można rozwiązywać ten problem, opracowując nowe terapie. Oczywiście konieczne są dalsze badania podstawowe, a później również te na poziomie klinicznym – mówi dr Karolina Wołodko.

Dodaje, że skala problemu jest duża i wciąż rośnie. – Już teraz jedna na sześć par starających się o dziecko zmaga się z problemem niepłodności. Równolegle rośnie liczba osób z nadwagą i otyłością, co ma wpływ również na funkcjonowanie układu rozrodczego – wskazuje.

Ponadto, w jej ocenie, w światowej nauce temat badań nad poznaniem molekularnych mechanizmów zachodzących w układzie rozrodczym kobiet wciąż nie jest dostatecznie zauważany. – Dotychczas większość badań wokół rozrodczości skupiała się na samcach i spermie, którzy są łatwiejszym modelem do badania. Dalej za mało uwagi poświęca się badaniom samic i ich układu rozrodczego, który jednak jest dużo bardziej skomplikowany – podsumowuje naukowczyni.

Czytaj więcej

Dr Maria M. Guzewska laureatką IV edycji programu Bekker NAWA

Naukowczyni znalazła się w prestiżowym gronie 100 laureatów, którzy zrealizują swoje projekty badawcze w 23 krajach, m.in. w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Szwajcarii i we Włoszech. Dr Guzewska wyjedzie do Zurychu, gdzie będzie kontynuowała badania dotyczące komunikacji zachodzącej pomiędzy zarodkiem a matką z udziałem pęcherzyków zewnątrzkomórkowych w skali nano z wykorzystaniem wysokorozdzielczej mikroskopii.

Jak czytamy w komunikacie Narodowej Agencji Wymiany AkademickiejProgram Bekker NAWA to aktywne wsparcie dla mobilności międzynarodowej doktorantów, naukowców i nauczycieli akademickich w dążeniu do doskonałości naukowej poprzez umożliwienie im rozwoju naukowego w zagranicznych ośrodkach badawczych oraz akademickich na całym świecie, bez względu na dziedzinę nauki.

DOBRE PRAKTYKI, SZERSZE HORYZONTY

Dr Maria M. Guzewska z Zespołu Programowania Płodności i Rozwoju odbędzie pięciomiesięczny staż na Politechnice Federalnej w Zurychu (niem. Eidgenössische Technische Hochschule ETH Zürich), gdzie w Zespole Fizjologii Zwierząt, pod kierownictwem prof. Susanne E. Ulbrich, będzie kontynuowała badania powstałe w czasie realizacji swojej pracy doktorskiej. Tematem badań jest komunikacja zarodek-matka z udziałem pęcherzyków zewnątrzkomórkowych (ang. extracellular vesicles, EVs).

– Realizacja projektu pt. „Co jeśli wszystko kręci się wokół pęcherzyków zewnątrzkomórkowych? Ślady komunikacji zarodek-matka w skali nano” skupi się na analizie interakcji przebiegających podczas uwalniania, migracji oraz pobierania EVs w trakcie zagnieżdżania się zarodka w ścianie macicy matki w skali nano z zastosowaniem wysokorozdzielczej mikroskopii – wyjaśnia dr Maria M. Guzewska. W projekcie wykorzystane zostanie szerokie zaplecze mikroskopowe Centrum Naukowej Mikroskopii Optycznej i Elektronowej (ScopeM), integralna część rozbudowanej infrastruktury Politechniki Federalnej w Zurychu. – Kluczowe w wysokorozdzielczej analizie obrazu jest wykorzystanie nowoczesnych mikroskopów umożliwiających monitorowanie funkcji przyżyciowych komórki w czasie rzeczywistym – dodaje laureatka.

ZDROWIE ZWIERZĄT I POPRAWA WYDAJNOŚCI HODOWLI

Poznanie mechanizmów oraz zobrazowanie wymiany sygnałów z udziałem EVs, a także etapów ich selektywnego pobierania przez komórki, ma kluczowe znaczenie dla dalszego rozwoju biologii rozrodu i medycyny reprodukcyjnej. EVs pełnią istotną rolę jako nośniki informacji molekularnych, które uczestniczą w komunikacji odbywającej się między zarodkiem a organizmem matki.

W praktyce badania mogą umożliwić stworzenie nowatorskich terapii wspomagających implantację zarodków u zwierząt gospodarskich, co ma znaczenie w poprawie wydajności hodowli i zdrowiu zwierząt. W dłuższej perspektywie wyniki badań mogą stanowić podstawę opracowania rozwiązań poprawiających wydajność technik wspomaganego rozrodu oraz terapii niepłodności.

– Zespół prof. Ulbrich cieszy się dużą renomą i od lat zajmuje się tematyką obejmującą wykorzystanie modeli dużych zwierząt gospodarskich do badań nad podstawami komunikacji zachodzącej między zarodkiem a matką we wczesnej implantacji. Wyjazd traktuję jako naturalny etap dalszego rozwoju naukowego, wspierania współpracy międzynarodowej, udoskonalenie warsztatu i zdobycie doświadczenia, które w przyszłości może zaowocować nowymi odkryciami w obszarze biologii rozrodu – podsumowuje dr Guzewska.

Gratulacje!

Więcej o badaniach Zespołu nad mechanizmami wpływającymi na powodzenie ciąży przeczytasz TUTAJ.

Czytaj więcej

Dr hab. Bartosz Fotschki wyróżniony przez Kapitułę Nagrody Naukowej Oddziału PAN

Dr hab. Bartosz Fotschki z Zespołu Biologicznych Funkcji Żywności otrzymał wyróżnienie Kapituły Nagrody Naukowej Oddziału PAN w Olsztynie i w Białymstoku za badania nad ekstraktami z malin, które mogą pomóc w leczeniu lub zapobieganiu problemom z wątrobą, w szczególności schorzeniu znanemu jako niealkoholowe stłuszczenie wątroby (NAFLD).

Wyróżnienie przyznano w kategorii nauki biologiczne, rolnicze i medyczne za osiągnięcie naukowe pt. „Wpływ stymulacji mikrobioty jelitowej na przemiany metaboliczne polifenoli z malin”. Badania prowadzone przez dr. hab. Bartosza Fotschki w ramach projektu NCN wykazały, że dodanie do diety składnika wspierającego rozwój dobrych bakterii jelitowych (fruktooligosacharydów) w połączeniu z ekstraktem z malin znacząco zwiększa jego korzystne działanie, szczególnie w kontekście regulacji problemów związanych z  rozwojem NAFLD.

Nagroda Naukowa oraz Wyróżnienia są przyznawane na wniosek Prezesa Oddziału za wybitne osiągnięcia naukowe pracownikom ośrodków naukowych, uczelni wyższych i instytutów badawczych zlokalizowanych na obszarze Warmii, Mazur i Podlasia. Ustanowienie nagrody ma na celu m.in. promowanie wybitnych prac naukowych, które mają istotne zastosowanie dla gospodarki i kultury oraz upowszechnianie wiedzy o ośrodkach naukowych i promowanie osiągnięć nauki w regionie.

Serdecznie gratulujemy!

Czytaj więcej

Zostań liderem w nauce! Rusza rekrutacja do 3. edycji „Rising Managers Academy”

Prowadzisz badania naukowe, chcesz się rozwijać i być nie tylko dobrym badaczem, ale i liderem, który skutecznie pozyskuje granty, kieruje projektami i świadomie buduje swój zespół badawczy? Aplikuj do Rising Managers Academy (RMA), kursu stworzonego dla naukowców przez ekspertów naszego Instytutu.

RMA składa się z dziesięciu dwudniowych szkoleniowych bloków tematycznych, podczas których naukowcy rozwijają umiejętności związane m.in. z przygotowaniem wniosków o granty, zarządzaniem zespołem czy efektywnym komunikowaniem wyników i osiągnięć wśród różnych grup odbiorców.

– Rekrutacja właśnie ruszyła i potrwa do 23 stycznia br. Kurs jest bezpłatny, jednak liczba miejsc jest ograniczona do jednej grupy szkoleniowej. O przyjęciu decyduje komisja rekrutacyjna, oceniająca m.in. dotychczasowy dorobek naukowy, doświadczenia projektowe, z uwzględnieniem pracy w międzynarodowym środowisku naukowym – wyjaśnia Krzysztof Wilczek, koordynator RMA z ramienia InLife.

Cały kurs trwa od lutego do grudnia, a zajęcia odbywają się w trybie 2-dniowych szkoleń.

– Są to dni robocze, zazwyczaj w godz. 9-15. Naukowcy spotykają się raz w miesiącu w Olsztynie (w siedzibie Instytutu – przyp. red.), gdzie przyjeżdżają do nich wybitni szkoleniowcy znający specyfikę pracy naukowców – dodaje koordynator.

Ścieżka edukacyjna RMA została zaprojektowana metodą design thinking i ma za zadanie kształcić pracowników naukowych w zakresie rozwoju kompetencji miękkich, np. zarządzania zespołem, komunikacji, przywództwa, zarządzania projektami, zarządzania finansami czy przygotowania wniosków grantowych. Praca z wykorzystaniem metod i narzędzi projektowych ma głównie charakter praktycznego warsztatu, podczas którego uczestnicy pracują nad praktycznym wyzwaniem projektowym – od etapu badawczego do fazy tworzenia prototypu. Teoria stanowi wyłącznie wprowadzenie do warsztatów praktycznych, z treściami dostosowanymi do logiki pracy projektowej. Trenerami RMA są szkoleniowcy związani zawodowo lub wywodzący się ze świata nauki, m.in. Tomasz Cichocki, Piotr Wasyluk, Patrycja Radek.

NAUKOWIEC W RĘKACH COACHA

Skąd pomysł na takie szkolenie? Na rynku dostępnych jest wiele szkoleń, coraz więcej mówi się o rozwoju, prezentacji, tworzeniu „marki własnej”, jednak korporacyjne szkolenia nie do końca spotykają się z potrzebami badaczy. – Naukowcy, szczególnie ci działający w naukach ścisłych, nie mają wielu okazji do szkolenia tzw. kompetencji miękkich, a zasady dotyczące niezbędnych elementów ich codziennej pracy, takich jak pisanie wniosków grantowych, wystąpienia publiczne czy zarządzanie zespołem, poznają metodą prób i błędów. Uznaliśmy, że brakuje na rynku szkoleń z umiejętności przywódczych, które byłoby dopasowane do specyficznych potrzeb naukowców. Ponieważ działanie międzynarodowe i interdyscyplinarne to nasza codzienność, kurs prowadzimy w języku angielskim, a do jego udziału zapraszamy pracowników naukowych ze wszystkich dyscyplin i ośrodków badawczych i akademickich w Polsce – wyjaśnia Krzysztof Wilczek.

NETWORKING NIE TYLKO PRZY KAWIE

– Opracowany program podlega ewaluacji, a my jako organizatorzy dokładamy wszelkich starań, by naukowcy biorący udział w RMA wyciągnęli z niego jak najwięcej. Stąd przykładowo pomysł na indywidualne konsultacje ze szkoleniowcami. Dodatkową wartością programu jest możliwość spotkania nowych osób. Efektem dwóch pierwszych edycji kursu są m.in. wspólne publikacje, wspólnie złożone wnioski grantowe. Uczestnicy pracują w małej grupie, więc mają czas się poznać, a doskonalone podczas zajęć narzędzia czy metody zachęcają do dalszego rozwoju. Myślę, że to dla nas najlepsza rekomendacja – podsumowuje koordynator.

JAK SIĘ ZAPISAĆ?

Prześlij CV i list motywacyjny (lub notatkę prezentującą swoją sylwetkę naukową) na e-mail: k.wilczek@pan.olsztyn.pl. Rekrutacja trwa do 23 stycznia br. Udział w szkoleniu jest bezpłatny, liczba miejsc jest ograniczona, a pierwsze zajęcia ruszają w lutym br.

Więcej informacji o programie, w tym o pierwszych dwóch edycjach, znajdziesz TUTAJ.

Rising Managers Academy jest częścią projektu UE H2020 (952601) ERA Chairs WELCOME2 „Creating the Centre of Excellence in Nutrigenomics to optimize health and well-being”, realizowanym w Instytucie Rozrodu Zwierząt i Badań Żywności PAN.

Czytaj więcej

Nasi naukowcy z Nagrodą Naukową Marszałka Województwa Warmińsko-Mazurskiego

Zespół badający biologię rozrodu ryb okoniowatych w składzie: dr hab. Daniel Żarski, dr Katarzyna Palińska-Żarska, prof. dr hab. Andrzej Ciereszko, dr Sylwia Judycka, dr hab. Joanna Nynca, odebrał nagrodę z rąk Marszałka Województwa Warmińsko-Mazurskiego Marcina Kuchcińskiego podczas ostatniej w tym roku sesji Sejmiku Województwa Warmińsko-Mazurskiego.

Prestiżowe wyróżnienie zostało przyznane za wyniki innowacyjnych badań nad poprawą rozrodczości ryb okoniowatych (okonia oraz sandacza). Jak podkreślano podczas uroczystości, to istotny zasób gospodarczy, kulturowy, przyrodniczy oraz kulinarny Warmii i Mazur.

Prowadzone przez pracowników Zakładu Biologii Gamet i Zarodka naszego Instytutu oraz Instytutu Rybactwa Śródlądowego im. S. Sakowicza – Państwowego Instytutu Badawczego badania są odpowiedzią na rosnącą potrzebę ochrony naturalnych, lokalnych populacji ryb – elementu dziedzictwa Warmii i Mazur.

Wyniki badań mają kluczowe znaczenie dla wzrostu innowacyjności i konkurencyjności inteligentnej specjalizacji regionu jaką jest „ekonomia wody”. Stymulowanie zrównoważonej i opłacalnej produkcji gatunków ryb okoniowatych w lokalnych gospodarstwach rybackich, przekładający się na zwiększoną jakość i bezpieczeństwo surowca trafiającego do konsumentów to kolejne – związane bezpośrednio z gospodarką – zastosowanie prowadzonych przez naukowców badań.

Zespół od ponad 10 lat prowadzi badania nad szeroko pojętą biologią rozrodu ryb okoniowatych, łącząc kompleksowe analizy zootechniczne z zaawansowanymi narzędziami badań molekularnych (transkryptomika i proteomika). Naukowcy dzielą się wiedzą oraz dobrymi praktykami na poziomie krajowym i międzynarodowym, uczestnicząc w kluczowych wydarzeniach branżowych, wydając publikacje, a także organizując praktyczne warsztaty kierowane do hodowców i przedsiębiorców. Co warte podkreślenia, Zespół chętnie angażuje się również w działania popularnonaukowe, dzięki którym dociera z najnowszymi osiągnięciami nauki do szeroko rozumianego grona konsumentów.

Gratulacje!

Czytaj więcej

Fakty i mity dotyczące ryb jako żywności

Fakty i mity dotyczące ryb jako żywności – w oparciu o naukowe źródła

Z myślą o swoim zdrowiu polscy konsumenci powinni spożywać więcej mięsa ryb, ponieważ zawiera ono wiele cennych składników odżywczych, odgrywających kluczową rolę w prawidłowym funkcjonowaniu organizmu człowieka – podkreślają naukowcy z Instytutu Rozrodu Zwierząt i Badań Żywności PAN w Olsztynie.

Dla uporządkowania wiedzy na temat ryb jako żywności, proponujemy przyjrzeć się popularnym faktom i mitom oraz uzasadnieniom, opartym na naukowych źródłach. Przewodnikami po tym temacie są: dr hab. inż. Radosław Kowalski oraz dr Marianna Raczyk.

FAKT 1.

Ryby odgrywają kluczową rolę w zdrowej diecie, dostarczając nie tylko wysokiej jakości białka, ale także wielu innych cennych składników odżywczych, które mają korzystny wpływ na prawidłowe funkcjonowanie organizmu człowieka.

Ryby zawierają w sobie m.in.:

  • pełnowartościowe białko o wysokiej jakości (niezwykle wartościowy element diety, zwłaszcza dla osób dbających o budowę i regenerację mięśni oraz prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego),
  • korzystny skład kwasów tłuszczowych (zwłaszcza tłuste gatunki morskie, takie jak łosoś, makrela czy sardynki, są bogate w wielonienasycone kwasy tłuszczowe (PUFA) jak np. kwasy omega-3, które odgrywają kluczową rolę w redukcji stanów zapalnych, wspierają zdrowie serca i mózgu oraz mogą przyczyniać się do obniżenia poziomu trójglicerydów i cholesterolu (LDL) we krwi,
  • witaminy i minerały, które wspierają funkcjonowanie organizmu na wielu poziomach (m.in. witaminy A i D, z grupy B oraz minerały takie jak selen, fosfor, jod i wapń).

FAKT 2.

Wprowadzenie do diety ryb 2-3 razy w tygodniu stanowiłoby istotny element zbilansowanej diety i element profilaktyki zdrowotnej.

Z uwagi na wysoką zawartość białka, kwasów omega-3, selenu oraz jodu, ryby powinny być szczególnie ważnym elementem diety osób z chorobami tarczycy, takimi jak Hashimoto. Jod jest niezbędny do produkcji hormonów tarczycy, a kwasy omega-3 mogą pomagać w łagodzeniu stanów zapalnych, które są częstym objawem tej choroby.

Ponadto spożywanie ryb tłustych jest powiązane z obniżonym ryzykiem wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych, co czyni ryby istotnym elementem profilaktyki zdrowotnej.

FAKT 3.

Mimo licznych korzyści zdrowotnych, spożycie ryb w Polsce pozostaje niskie.

Według danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, od kilku lat spożycie ryb i owoców morza wynosi 12-14 kg na mieszkańca rocznie, co odpowiada średnio jednej porcji ryby na tydzień. Jednak jest to ilość znacznie niższa od zalecanej, która wynosi 2-3 porcji ryby na tydzień.

MIT 1.

Ryby są toksyczne, pełne antybiotyków i zawierają w sobie szkodliwe zanieczyszczenia, dlatego nie należy ich jeść.

Przede wszystkim trzeba jasno powiedzieć, że nie ma ryb niezdrowych dla ludzi (z wyjątkiem tych trujących). Są natomiast ryby mniej lub bardziej korzystne dla zdrowia. Tak samo zdarzają się ryby mniej lub bardziej zanieczyszczone.

Warto jednak zrozumieć, że to nie same ryby są takie z natury – to środowisko, w którym żyją określa ich właściwości. A to środowisko jest w dużej mierze kształtowane przez działalność człowieka. Dlatego nie powinno się uogólniać, że dany gatunek ryby jest np. nośnikiem dioksyn; raczej powinno się mówić o rybach z określonych siedlisk.

Dane naukowe wskazują, że nawet ryby, które zawierają w sobie pewne ilości rtęci czy dioksyn, przy takich ilościach, jakie średnio są spożywane w Polsce, wciąż mogą być wartościowym i bezpiecznym elementem diety.

Takim przykładem może być panga pochodząca z doliny Mekongu w Chinach, wokół jakości której w przeszłości pojawiały się obawy. Faktycznie, raporty sprzed lat wskazywały na obecność w mięsie pangi substancji takich jak antybiotyki, związki chemiczne, a nawet metale ciężkie. Jednak nacisk ze strony zagranicznych importerów przyniósł skutek, a standardy hodowli istotnie się poprawiły. Obecnie, według najnowszych badań, można zjeść aż ponad 20 kg w ciągu tygodnia mięsa tej ryby bez narażenia się na negatywny wpływ jakichkolwiek zanieczyszczeń znajdujących się w tej rybie.

MIT 2.

Ryby modyfikowane genetycznie stanowią zagrożenie dla naszego zdrowia.

Obecnie w USA i Kanadzie dopuszczono do sprzedaży łososia atlantyckiego zmodyfikowanego genetycznie (GMO), choć w Europie nie można go sprzedać ani kupić.  

Warto jednak zrozumieć, czym jest modyfikacja genetyczna w przypadku ryb. Najczęściej dotyczy ona „tylko” przeniesienia DNA kodującego pożądane białko (na przykład hormon wzrostu) z jednego gatunku do drugiego. W rybactwie stosuje się też triploidyzację – na rzecz sterylizacji ryb i poprawy ich przyrostów. Są to zabiegi identyczne, jak stosowane chociażby w produkcji bananów (wszystkie dostępne w sklepach banany są triploidalne). Te zmiany nie powodują jednak mutacji, które mogą mieć jakikolwiek wpływ na zdrowie spożywających ryby ludzi.

Mimo to, w społeczeństwie panuje niechęć do produktów modyfikowanych genetycznie. Dlatego w nauce rozwija się również alternatywa dla tworzenia gatunków GMO, jaką jest krzyżowanie międzygatunkowe, dzięki czemu uzyskuje się odmiany o nowych, pośrednich pomiędzy wyjściowymi gatunkami, cechach.

Przykładem polskich badań w tym kierunku jest pstrąg wielkopolski, czyli krzyżówka samca pstrąga źródlanego z samicą pstrąga tęczowego. Jest ona cenna dla hodowców, ponieważ jest odporna na dziesiątkującego hodowle pstrąga tęczowego wirusa VHS, a ponadto jest sterylna (triploidalna), co sprawia, że w razie ucieczki z hodowli, nie będzie stanowić długotrwałego zagrożenia dla bioróżnorodności wód otwartych (bo nie będzie się rozmnażać).

Tekst powstał na podstawie artykułu pt. „Ryby jako żywność – fakty i mity” autorstwa: Radosława Kajetana Kowalskiego, Marianny Raczyk, Anny Grygier oraz Katarzyny Polanowskiej, który ukazał się w numerze 4. Przeglądu Rybackiego z 2024 r.

Czytaj więcej

lab_biol_mol-035

Prof. Monika M. Kaczmarek nową dyrektor Instytutu

Prof. Monika M. Kaczmarek została wybrana nową dyrektor Instytutu Rozrodu Zwierząt i Badań Żywności PAN w Olsztynie. Czteroletnią kadencję rozpocznie w styczniu 2025 roku. Naukowczyni – z pochodzenia olsztynianka – jest związana z Instytutem od wielu lat.

Dotychczas prof. Monika M. Kaczmarek kierowała Laboratorium Biologii Molekularnej. Jej wszechstronne zainteresowania badawcze – często na pograniczu różnych dyscyplin – koncentrują się głównie na odkrywaniu molekularnych mechanizmów interakcji między potomstwem a matką podczas ciąży i w okresie postnatalnym. Prowadzi również projekty z zakresu onkologii, biologii komórki oraz entomologii.

Prof. Kaczmarek, olsztynianka od urodzenia, jest absolwentką IV LO im. Marii Skłodowskiej-Curie oraz Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, gdzie w 2001 roku ukończyła studia z tytułem magistra inżyniera biotechnologii.

Kolejne stopnie i tytuły naukowe uzyskała kolejno w latach 2004 (doktorat pod kierunkiem prof. dra hab. Adama J. Zięcika), 2010 (dr hab.) i 2018 (profesor). Ponadto, w latach 2013-2017 pracowała na stanowisku profesora na Wydziale Medycyny Weterynaryjnej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, łącząc to z działalnością w Instytucie. Doświadczenie zdobywała również podczas licznych staży naukowych, m.in. w Niemczech i USA.

Prof. Monika M. Kaczmarek jest laureatką wielu prestiżowych nagród i stypendiów m.in. Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, Polsko-Amerykańskiej Komisji Fulbrighta, Fundacji Aleksandra von Humboldta oraz Hertie. Wyróżnili ją też mieszkańcy Olsztyna, głosami których znalazła się w Top 10 Kobiet Sukcesu Warmii i Mazur.

Działalność naukową łączy z pracą ekspercką oraz mentoringiem młodych badaczek i badaczy. W latach 2017-2022 zasiadała w Radzie Polsko-Amerykańskiej Komisji Fulbrighta, a w latach 2020-2024 była członkinią Rady Narodowego Centrum Nauki (NCN). Jest też współautorką raportu NCN dotyczącego funkcjonowania kobiet i mężczyzn w nauce, opublikowanego w 2022 roku.

Dorobek naukowy prof. Kaczmarek obejmuje kilkadziesiąt publikacji w renomowanych czasopismach naukowych (np. FASEB Journal, Cell Communication and Signaling Molecular and Cellular Proteomics). Wygłosiła wiele wykładów w Polsce i za granicą, m.in. w USA, Niemczech, Izraelu i na Tajwanie. Ma również bogate doświadczenie w prezentacji wyników badań poza środowiskiem akademickim (np. TEDx, EIT Food & Futurelearn MOOC, Uniwersytet Dzieci, Europejska Noc Naukowców).

Czytaj więcej

InLife nowe otwarcie

Dyrektor Piskuła: „InLife” i przeprowadzka to nowe otwarcie dla Instytutu

Przeprowadzka do nowej siedziby, zmiany strukturalne oraz rebranding z efektem w postaci logo „InLife” są szansą dla Instytutu na nowe otwarcie się i odważne spoglądanie w przyszłość – ocenia dyrektor prof. Mariusz K. Piskuła, który po 13 latach kończy pełnić swoją funkcję.

Instytut Rozrodu Zwierząt i Badań Żywności PAN ma nowe logo – „InLife”. Co kryje się pod tym określeniem?

Tłumacząc dosłownie: „In” – od instytutu, innowacji, interdyscyplinarności i internacjonalizacji. Z kolei „Life” odnosi się do szerokiego spektrum naszych działań, które koncentrują się właśnie wokół życia – zajmujemy się przecież i żywnością, i rozrodem zwierząt oraz ludzi, i zdrowiem.

Nowe logo ma nam pomóc w sposób uniwersalny pokazać naszą działalność, bo choć formalnie zajmujemy się dwoma dyscyplinami: technologią żywności i żywienia oraz zootechniką i rybactwem, to nasze badania bardzo często są na styku wielu dyscyplin. Przykładowo, zgłębianie przyczyn niepłodności człowieka nie jest de facto zootechniką, z kolei badanie żywności w kontekście zaburzeń metabolicznych to już wkraczanie w medycynę.

Ważnym argumentem za stworzeniem logo była też kwestia ułatwienia komunikacji z innymi ośrodkami badawczymi oraz otoczeniem społeczno-gospodarczym – zarówno w Polsce, jak i zagranicą.

Pełna nazwa naszego Instytutu – która oczywiście nadal obowiązuje – jest długa i skomplikowana. Niewiele osób potrafi ją poprawnie powtórzyć za pierwszym razem. Stąd też regularnie spotykamy się z jej – większym lub mniejszym – przekręcaniem. Dla przykładu, zdarzyło się – i to w dokumentach! – przedstawiać nas jako Instytut Rozwodu Zwierząt czy Instytut Badań Rozrodu Żywności. Skrót „InLife” pozwoli unikać takich sytuacji.

Czy stworzenie nowego skrótu wiąże się z jakimiś zmianami w działalności Instytutu?

Wraz ze stworzeniem całej nowej identyfikacji wizualnej, przeprowadziliśmy też proces rebrandingu naszego Instytutu. Na nowo zastanowiliśmy się, kim jesteśmy, jakie mamy cele, w jakim kierunku chcemy podążać, jak chcemy być postrzegani itd. „InLife” koresponduje więc z głębokimi zmianami wewnątrz naszego Instytutu.

W tym miejscu chciałbym krótko przybliżyć naszą 36-letnią historię, bo jest ona kluczowa dla zrozumienia tej opowieści i bezpośrednio tłumaczy tok mojego myślenia.

Obrazowo można powiedzieć, że kończę kadencję jako reprezentant drugiego pokolenia władz Instytutu. Dla pierwszego pokolenia istotna była wąska specjalizacja – dlatego też na długi czas był formalny podziału jednostki na dwa oddziały: rozrodu zwierząt i badań żywności. Skutkowało to m.in. tym, że przy podziale budżetu na zakup aparatury badawczej dzielono go równo, po połowie, niezależnie od tego, czy ktoś potrzebował więcej. Pokłosie tego myślenia było dotąd widoczne – każdy oddział miał swoją siedzibę w innej lokalizacji w  Olsztynie, do tego mamy dwa zakłady o nachyleniu medycznym w Białymstoku. W końcu po latach wszystko scalamy.

Niedługo po tym, jak przed 13 laty objąłem funkcję dyrektora, rozpoczęliśmy przygotowania  do budowy nowej siedziby. Wtedy osiągnęliśmy już konsensus, że powinniśmy się łączyć, a nowa, wspólna siedziba będzie ku temu okazją. Dzięki temu zaczęliśmy patrzeć na Instytut jako całość – a nie na dwa osobne oddziały. Poszedłem jeszcze dalej, odchodzimy od tego podziału, likwidujemy oddziały. Formalności w tym kierunku już się toczą.

Przenosiny do nowej siedziby mają więc być takim otwarciem się Instytutu na nowe?

Z przenosinami będzie związana nowa misja Instytutu, ale to pozostawiam pani prof. Monice Kaczmarek, która przejmie po mnie kierowanie Instytutem z początkiem stycznia 2025 roku. To przedstawicielka „trzeciej generacji” pracowników.

Zaglądając jeszcze do wnętrza Instytutu, wprowadził Pan też zmiany strukturalne. Jakie?

Jedną z największych zmian jest likwidacja zakładów badawczych na rzecz mniejszych, ale jednocześnie elastycznych zespołów – tak jak dzieje się to w świecie. Dałem szansę tym naukowcom, którzy są gotowi do prowadzenia samodzielnych badań, mają pomysł na finansowanie i zgromadzili wokół siebie odpowiedni kapitał ludzki – aby nie mieli nad sobą szklanego sufitu. Teraz mogą założyć swój własny zespół, skupiając się na wybranym temacie.

Obecnie mamy wyłonionych 18 zespołów badawczych. Zainteresowanie wciąż jest, więc być może pojawią się jeszcze kolejne. W mojej ocenie jest to również sposób na taką zdrową konkurencję między naukowcami i sposób na nauczenie się budowania konsorcjów wokół wspólnego celu z innymi zespołami/jednostkami.

Stworzyliśmy również laboratoria specjalistyczne, czyli tzw. core facilities, które skupiają się wokół naszych najdroższych i najbardziej zaawansowanych technologii. Dostęp do nich będzie otwarty dla wszystkich naukowców – oczywiście pod okiem kompetentnych pracowników tych laboratoriów.

Czy sąsiedztwo nowej siedziby Instytutu z Olsztyńskim Parkiem Naukowo-Technologicznym oznacza większe otwarcie się na współpracę z biznesem?

Zdecydowanie. Wynika to z dwóch powodów.

Po pierwsze, jednym z warunków uzyskania dofinansowania na budowę nowej siedziby ze środków unijnych w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Warmińsko-Mazurskiego na lata 2014-2020, było nasze otwarcie na współpracę z szeroko rozumianym biznesem i udostępnianie mu części pomieszczeń; będzie to dla nas dodatkowych dochodem, co jest ważnym argumentem.

Zależy mi, aby to głośno wybrzmiało, że dzisiejsze finansowanie Instytutów PAN-owskich z budżetu państwa jest skandalicznie niskie w porównaniu do tego jak traktowane są uniwersytety. Dlatego, aby móc prowadzić badania na światowym poziomie musimy znajdować dodatkowe fundusze np. ze wspomnianej współpracy z biznesem, z projektów krajowych i ze środków prosto z Brukseli. Musimy patrzeć na nasze Instytuty jak na jednostki gospodarcze.

Kończąc pełnić funkcję dyrektora Instytutu jest Pan zadowolony ze stanu, w jakim zostawia Pan Instytut?

Tak, swoją kadencję kończę z zadowoleniem – szczególnie z faktu, że doprowadziłem do wybudowania nowej wspólnej siedziby i przeprowadziłem wewnętrzną restrukturyzację z rebrandingiem Instytutu.

A jakie, w Pana ocenie, największe wyzwanie czeka nową dyrektor Instytutu?

Budżet, budżet, budżet. Otrzymywane subwencje praktycznie stanęły w miejscu, a wydatki wciąż rosną m.in. ze względu na rosnące koszty utrzymania i ustawowe podwyżki dla kadry naukowej, choć dodatkowych środków, oprócz incydentalnych zastrzyków gotówkowych, na to nie dostaliśmy. No i przynajmniej kontynuacja sukcesów w pozyskiwaniu unijnego finansowania z Brukseli. Dodam, że sukcesy na tym polu skutkowały naszą nominacją do Kryształowej Brukselki, jako 1 z 5 spośród wszystkich 69 instytutów PAN, a już na pewno pobiliśmy na głowę wszystkich parających się nauką w regionie.

Czytaj więcej